środa, 19 października 2011

Rozdział 4

Mijały dni. Victoria i Tim zbliżali się do siebie coraz bardziej. W wolnym czasie wychodzili razem do miasta. Victoria stała się teraz kimś ważniejszym dla Tima...

Nastą§pił piątek. Miranda miała wrócić już do domu. Victoria w szkole nie mogła się skupić. Cieszyła się. Jej kuzynka wraca, Pedro wyzdrowiał. Dziwiło ją tylko to, że nie może przestać myśleć o Timie.
Zabrzmiał dzwonek oznaczający koniec ostatniej lekcji. Victoria razem ze swoją przyjaciółką, Angelą, rozmawiały tak, jakby nigdy się nie widziały, szły na przystanek autobusowy. W drodze powrotnej Angela opowiadała przyjaciółce o wyjeździe do Francji. Na przystanku Victoria pożegnała się z Angelą i pobiegła do domu. Miała nadzieję, że Miranda już wróciła. Myliła się... "No trudno"-pomyślała. Przebrała się i poszła do stajni osiodłać Pedra. Miała nadzieję, że nie spotka się z Timem.

Na hali Victoria załamała się. Porozwalane drążki, wielka sterta siana na środku, opony leżały dosłownie wszędzie. Dziewczyna nie dała za wygraną. Zdjęła siodło Pedrowi, zdjęła polar i wzięła się do pracy. Po niespełna 30 minutach hala lśniła. Przeszkadzała jej tylko ta sterta siana. Ale okazało się, że Pedro jej z tym pomógł. Podczas kiedy ona pracowała, on radośnie wcinał sobie sianko i dzięki temu sterty prawie już nie było. Dziewczyna uśmiechnęła się, pocałowała Pedra w chrapy i założyła mu siodło.
-No, mały, zobaczymy co potrafisz po tej chorobie-powiedziała Victoria do Pedra.
Koń parsknął entuzjastycznie. Dziewczyna wsiadła na niego i zaczęła wykonywać figury ujeżdżeniowe. Mimo tego, że Pedro był Arabem, był świetny w ujeżdżaniu.
Po jakichś 2 godzinach treningu Pedro zaczął się męczyć. Zakończyła "pokaz" krótkim spacerem hiszpańskim i zsiadła z konia. Pogłaskała go po ciepłej szyi i zaprowadziła do stajni. Tam porządnie go wytarła i wyszczotkowała. Zaniosła uprzęż do siodlarni i wypastowała. Odłożyła na miejsce i mozolnym krokiem kierowała się ku wyjściu. Tak, tego jej było trzeba. Porządnej przejażdżki na swoim ukochanym wierzchowcu. Wtem w drzwiach ukazał się Tim. Wyraźnie był zdenerwowany. Minął Victorie bez słowa, wziął miotłę i poszedł zamiatać stajnię. Dziewczyna zszokowana była zachowaniem kolegi, ale bardziej teraz myślała o Mirandzie. Pobiegła więc do domu. Zastała Mirandę. Siedziała przy stole. Płakała...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz