-Co się stało ?-zapytała Victoria.
Bo... Jak wróciłam to...-szlochała Miranda.
Victoria objęła kuzynkę i słuchała uważnie.
-T-tim... Zerwał ze mną !
Victoria zbledła i otworzyła szeroko oczy. Miranda poszła do swojego pokoju. "O nie!"-pomyślała. Zdenerwowana wybiegła z domu szukać Tima. Znalazła go na hali, kiedy czyścił podłoże i usuwał kamienie. Otworzyła z hukiem zawiasy i podeszła do chłopaka.
-O co ci chodzi ?-zapytał Tim.
-A jak myślisz ?!
Kolega wyciągnął ręce, żeby objąć Victorię, ale ta go odepchnęła.
-O to mi chodzi ! Starałeś się poderwać mnie, a tak na prawdę chodziłeś z Mirandą.
-Tak... To był błąd... Dlatego zerwałem z nią dla ciebie, dla nas.
-Jesteś świnią ! Ranisz ją, dlatego, że jesteśmy przyjaciółmi. Wynoś mi się stąd ! Nie chcę cię już tu widzieć !
-Dobra, jak chcesz.-chłopak odrzucił grabie, wziął kurtkę i wyszedł. Słychać było tylko pisk opon jego samochodu. Jak on mógł coś takiego zrobić Victorii i Mirandzie ?!
Późnym popołudniem Victoria razem z Mirandą zamieściły w internecie ogłoszenie. Tima już tu nie będzie. Trzeba znaleźć nowego pracownika. Dziewczyny zjadły popisową lazanię Mirandy i poszły do salonu. Oglądały ulubiony serial i popijały gorące kakao. Na reklamach postanowiły sprawdzić, czy ktoś odpowiedział na zgłoszenie. Niestety... No cóż, będzie ciężej niż myślały.
Na następny dzień padał deszcz. Było bardzo zimno. Dobrze, że był weekend. Ale trzeba było wstać, żeby ogarnąć stajnię i siodlarnię. Victoria mozolnie ubrała się i zeszła na dół. Poczuła smakowity zapach jajek na szynce i ulubionej kawy. Miranda stała przy kuchence. Najwyraźniej rozweselona.
-Śniadanko zaraz będzie.
-Muszę iść do stajni, wyczyścić Pedra, wypastować siodła...
Miranda przerwała Victorii.
-Po śniadaniu, ja się taak starałam...-Miranda mówiła prawie jak dziecko. Victoria ciekawiła się, dlaczego jej kuzynka jest taka wesoła po wczorajszym dniu.
-Poza tym, nie martw się o to wszystko, o Pedra, wszystko jest w dobrych rękach...-dokończyła tajemniczo Miranda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz